Dlaczego strony w ogóle muszą pytać
Banery zgody uchodzą za utrapienie rodem z Brukseli. W rzeczywistości stoją za nimi dwa zbiory przepisów z różnych dekad, jeden wyrok i prosta myśl: urządzenie należy do osoby, która przed nim siedzi.
Banery nie pojawiły się z dnia na dzień. Są wynikiem dwóch dekad, w których początkowo niepozorny przepis interpretowano coraz surowiej – aż sąd wyjaśnił w końcu, co właściwie znaczy „zgoda”.
Jak z przypisu powstał obowiązek banera
- 2002Dyrektywa ePrivacy po raz pierwszy wymaga informowania o zapisywaniu danych na urządzeniach końcowych.
- 2009„Informować” zmienia się w „uzyskać zgodę”. Wiele państw wdraża to początkowo ostrożnie.
- 2018RODO zaczyna obowiązywać i określa, kiedy zgoda jest ważna – dobrowolna, świadoma, jednoznaczna.
- 2019W sprawie Planet 49 Trybunał Sprawiedliwości orzeka: zaznaczone z góry okienko nie jest zgodą.
- 2021Niemcy zapisują to w § 25 TDDDG. Od tego czasu obowiązek jest wyrażony wprost w ustawie.
Dwa zbiory przepisów, dwa różne pytania
Najczęstsze nieporozumienie w całej tej dziedzinie: RODO i ePrivacy nie regulują tego samego. Działają jedno po drugim i oba muszą być spełnione.
Dostęp do urządzenia i postępowanie z danymi
Myśl leżąca u podstaw
Za skomplikowanym stanem prawnym stoi myśl, która obywa się bez prawniczego wykształcenia: komputer, telefon, telewizor to przestrzenie prywatne. Zostawienie tam czegokolwiek oznacza wejście na cudzy teren – jak podrzucenie karteczki do cudzego mieszkania.
To, że karteczka jest mała i nikomu nie szkodzi, niczego nie zmienia. Prawnie nie ma więc znaczenia, czy plik cookie zawiera „tylko” numer. Liczy się to, do kogo należy urządzenie.
Obowiązek pytania nie wynika z rozmiaru ingerencji, lecz z faktu, że urządzenie należy do kogoś innego.
Dlaczego banery mimo to bywają złe
Przepis wymaga pytania. Nie wymaga uciążliwości, jaką stały się liczne banery. Mylące przyciski, ukryta odmowa i listy na kilka ekranów nie są wymogiem prawa, lecz decyzją operatora – i to często decyzją właśnie dlatego niezgodną z prawem.
Baner, w którym zgoda i odmowa są równie łatwe, lepiej spełnia wymogi, a przy tym znika szybciej. Rzekoma sprzeczność między „zgodny z prawem” a „przyjemny” zwykle wcale nie istnieje.